norweski dziennik recenzja, andrzej pilipiuk recenzja, blog o książkach, blog książkowy, blog literacki, oceniam po okladce
Książki Recenzje książek

Andrzej Pilipiuk – „Norweski dziennik. Tom 1” | Recenzja

Hejka! Od około roku przeżywam fascynację Norwegią. Uczyłem się trochę języka norweskiego, oglądałem norweskie seriale (SKAM <3), przeczytałem całą serię „Oko Jelenia” Andrzeja Pilipiuka, followuję na instagramie profile ze zdjęciami Norwegii. No wariat, prawie jak w paście o fanatyku wędkarstwa.

Jestem w empiku, bo nie mam co czytać. Chodzę już coraz bardziej zirytowany, bo mi się wiecznie nic nie podoba. Poszedłem dla resetu na planszówki, ale też nic nie wybrałem, przejrzałem płyty z muzyką, żeby może coś bratu kupić. Nic, masakra.
Wróciłem do książek. Jeszcze jedna szansa.

Zauważyłem okładkę w kolorach norweskiej flagi. Oho?
Pilipiuk – zrozumiałe. Grzbiet okładki taki niby prosty, ale całkiem pomysłowy. Czcionka bardzo mi się spodobała. Ilustracja na okładce – 10/10.
Czytam opis. No ładnie, głównym bohaterem jest czternastolatek. Pan Andrzej bardzo lubi tak młode postaci, więc wcale mnie to nie dziwi. Czytam dalej. Okeeej, wnuk Jakuba Wędrowycza też pojawia się w tej powieści. Brzmi dobrze. Biere. To był właśnie Norweski Dziennik. Tom 1.

Początek całkiem w porządku. Oczywiście fabuła mocno naciągana, ale musicie wiedzieć, że ten kto zna tego autora, wcale nie powinien się dziwić. W Oku Jelenia mieliśmy na przykład ukraińskiego Kozaka z kałasznikowem. Tu mamy tylko nadnaturalne zdolności, rosyjskie eksperymenty i czternastolatka, który jest jakimś młodocianym MacGyverem. W każdym razie książka mnie wciągnęła całkiem mocno, czułem, że to był dobry wybór.

Historia rozwija się ciekawie, mamy postaci, które dają się lubić, ale niektóre są tak nieoczywiste, że wzbudzają jeszcze większe zainteresowanie. Ich charakterystyka nie jest podana na tacy, stopniowo ją odkrywamy i i poznajemy. Bohaterowie moim zdaniem są najmocniejszym punktem tej książki.

Fabuła też jest niebanalna. Na młodego chłopaka poluje KGB, a on nie ma pojęcia dlaczego tak się na niego uwzięli. Do tego ma cholerną amnezję i nie pamięta swojego wczesnego dzieciństwa, więc nie wie nawet skąd wziął się w Polsce, czy jest Polakiem, czy może Ukraińcem. Nawet zupełnie przypadkiem odkrywa, że rozumie trochę niemiecki.
Ta cała amnezja i wszystko co wokół niej, jest moim zdaniem kluczowym punktem zaczepienia całej fabuły. Chce się czytać dalej, bo Paweł odkrywa stopniowo kim jest, kim był, oraz jakie jest jego przeznaczenie.

Co mi się nie podoba, to – nie wierzę, że to powiem – sam kunszt literacki Pana Andrzeja Pilipiuka. Jestem przyzwyczajony do naprawdę dobrze napisanych przez niego książek, a tu spotkało mnie niemiłe zeskoczenie. Dialogi są nudne, przeciągane, oraz do bólu sztuczne. Bohaterem jest czternastolatek, który w rozmowie momentami wydaje się mieć 7 lat, a innym razem 70. Masakra.

Opisy na szczęście nadrabiają. Jesteśmy w Norwegii, więc gdyby opisy nie dawały rady, to ze łzami w oczach musiałbym obrazić się na Pana Andrzeja Pilipiuka. Na szczęście, zdaje się, że kocha on Norwegię nawet bardziej ode mnie, więc wszystko jest tu na odpowiednim poziomie.

„Krajobraz zmieniał się stopniowo. Dotarłem do prawdziwego rumowiska wielkich skalnych bloków, nachylonych pod dziwacznymi kątami. Klif gubił się, zamieniał w usypiska pozornie luźno leżących na sobie głazów, schodzące aż do wody.”

Andrzej Pilipiuk – Norweski dziennik. Tom 1

Powieść Andrzeja Pilipiuka Norweski dziennik. Tom 1 jest powieścią dość dobrą. Zazwyczaj, jeśli coś mnie wciągnie, to z marszu uznaję, że jest to okej, więc i w tym przypadku nie jest inaczej. Fabuła jest intensywna, dużo się dzieje, do tego retrospekcje też nie spowalniają akcji, ale pokazują ciekawe ujęcia, wyjaśniające historię głównego bohatera. Świetnie łączy się kilka wątków, a fabularna układanka stopniowo łączy się w jedną, spójną całość. Polecam!

Znajdź nas w social mediach:

6 thoughts on “Andrzej Pilipiuk – „Norweski dziennik. Tom 1” | Recenzja”

  1. Czytałam kiedyś sporo Pilipiuka, bo jednak przygodówki, akcja, wątki fantastyczne i historyczne, całkiem to lubię. Ale teraz jakoś mnie gryzie, wydaje się powtarzalny i schematyczny, bez specjalnej głębi. Wyrosłam z jego świata chyba, zmieniłam za bardzo i już nie wrócę. Aczkolwiek przyznam, że czytadła pisze dobre i wciągające.

    1. Pilipiuk to taka typowa lekka fantastyka. Ja ogólnie mało czytam ambitnych dzieł świetnych pisarzy, zazwyczaj wybieram właśnie takich Pilipiuków, bo nie trzeba do nich dużego skupienia, są odprężający, a fabuła jest wciągająca, więc szybko się to czyta. Może to źle o mnie świadczy, ale nie będę swojego gustu ukrywał.

  2. Nie moja tematyka, nie mój gatunek. Może komuś polecę. 🙂

    Swoją drogą, masz przeciwstawną nazwę do mojego bloga, dlatego tu zajrzałam. 🙂
    Rzeczywiście oceniasz po okładce/okładkach?
    A co jeśli treść Cię zawiedzie, a okładka będzie ładna? :))

    Pozdrawiam serdecznie :))
    Nie oceniam po okładkach

    1. Tak, też już wcześniej zauważyłem, że nasze blogi są przeciwieństwami – przynajmniej, jeśli chodzi o nazwę 🙂

      Jeśli treść mnie zawiedzie, a okładka będzie ładna, to nadal będzie ładnie wyglądała na półce! Lubię ładne rzeczy, więc jeśli przynajmniej oczy może cieszyć, to czemu nie? 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *