muzyka do pociągu, start na granie, pragma, siostry łotry, hash cookie
Książki Muzyka

Książka + słuchawki = chill

Okazuje się, że są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy czytając muszą mieć święty spokój, herbatkę i absolutną ciszę, oraz tacy, którym najlepiej czyta się w pociągu, albo na przystanku, ze słuchawkami na uszach i lecącą z nich głośną rockową muzyką. Powiedzmy, że ja jestem pomiędzy, choć może robię malutki krok w stronę tych drugich. Lubię czytać w pociągu i lubię słuchać wtedy muzyki, ale nieziemsko wkurza mnie, gdy ktoś mi wtedy przeszkadza. Starzy znajomi spotykani w pociągu na pewno myślą, że ich nie lubię.

Jak to się stało, że tak bardzo polubiłem czytanie książek w drodze i ogólnie w terenie?

Nie kryje się za tym żadna wspaniała historia, muszę was zawieść. Zaczęło się od tego, że dojeżdżałem daleko do liceum. Jakoś trzeba było wykorzystać cały ten czas, który spędzałem w pociągach i na peronach, więc czytałem wtedy książki. Śmiało mogę stwierdzić, że przynajmniej połowę książek na moich półkach przeczytałem poza domem. A słuchawki? Sam hałas pociągu jest dla mnie całkiem odprężający. W ogóle mi nie przeszkadza. Problemem są ludzie i ich rozmowy. Gdy słyszę, że ktoś rozmawia, nie jestem w stanie skupić się na treści. Słuchawki są idealnym rozwiązaniem. Początkowo musiałem słuchać muzyki bez słów, bo one też mnie rozpraszały, ale z czasem przywykłem.

Ulubiona muzyka do podróży?

To zależy. Gdy jadę gdzieś samochodem, (jako pasażer, nie mam prawa jazdy :P) lubię słuchać czegoś energicznego, szybkiego i wesołego. Często jeżdżę z bratem, dlatego co jakiś czas dostaje on ode mnie płyty z muzyką. Mamy Nocnego Kochanka, Papa Roach, Offspring i dużo innych zespołów.

Jeśli jadę pociągiem, zwłaszcza rano, to potrzebuję czegoś głośnego, co mnie obudzi. Na playliście króluje Maximum The Hormone, czyli mój ulubiony japoński zespół. Grają crossover – trochę metalu, trochę popu, a trochę rapu. Kiedyś na pewno poświęcę im cały wpis. Oprócz nich, pojawia się Ensiferum – viking metal z Finlandii, Eluveitie – folk metal ze Szwajcarii (w składzie Polka grająca na lirze korbowej – Michalina Malisz), oraz wielu innych wykonawców. Głównie metal i elektronika.

A jakiej muzyki słucham w zaciszu domowym?

Zupełny kontrast. Często leci muzyka polska. Coś lekkiego, ale zupełnie różni wykonawcy. Brodka, Organek, Zalewski, Podsiadło.

Ostatnio, przy okazji śledzenia konkursu Start Na Granie, którego organizatorem był Program Trzeci Polskiego Radia, poznałem kilku genialnych wykonawców, którzy świetnie nadają się własnie do takiego domowego chillu.

Absolutny hit tego konkursu – Siostry Łotry

Piękny, mądry tekst, to coś, co od razu przyciąga moją uwagę. Tekstowo Siostry Łotry są dla mnie zwycięzcami Startu Na Granie. To nie tak, że jeden utwór im się udał. Wejdź na ich youtube i sam sprawdź.

Co więcej, dziewczyny są piękne, naturalne, oraz uzdolnione. Wokalistka, w jednym z utworów, grając na ukulele i śpiewając tak lekko i swobodnie, zdobyła moje serce. No i kontrabas <3 mój ulubiony instrument!

Ex aequo na pierwszym miejscu w moim serduszku – Pragma

W konkursowej piosence – Uciekinier cz. 2, mają tak genialny riff gitarowy, który wprost wwierca się w mózg, że nie da się tej piosenki nie lubić. Podoba mi się również jak wokalistka wczuwa się grając live. Po prostu czuć, że jest częścią tej muzyki.

Zawsze najmocniej kibicuję underdogom, więc zespół Hash Cookie musi mi wybaczyć, że są u mnie ostatni.

To zwycięzcy konkursu, więc myślę, że zebrali już wystarczająco laurów 😛
Trzeba przyznać, że grają świetną muzykę. W dodatku mają ukulele, a jestem zakochany w tym instrumencie. Piosenka jest piękna, spokojna i relaksująca, ale ze świetnymi momentami, w których jest moc. Nie usypiamy słuchając, ale jesteśmy wprawieni w dobry nastrój spokoju i harmonii.

Jeśli chcesz być na bieżąco, śledź mnie na facebooku!

Znajdź nas w social mediach:

2 thoughts on “Książka + słuchawki = chill”

  1. O, w pociągu się wybitnie czyta, byleby książka była ciekawsza niż widoki za oknem (bardzo lubię widoki za oknem). Słuchawki mam nauszne i często zakładam je bez muzyki, żeby tylko trochę wyciszyć tych gadających ludzi 😛 Czytając w domu słucham tego, co puszcza współlokatorka, deszczu albo muzyki instrumentalnej. Hmmy, przeważnie post rock, dark jazz, ambient, składanki do nauki i wyciszające.
    Lira korbowa to czyste cudo, mieszkam z z takim lirnikiem płci żeńskiej i zaczęłam instrument bardzo doceniać ^^

    1. W pociągu najgorsze jest to, że zawsze trzeba wysiąść wtedy, gdy książka najbardziej cię wciągnęła. Zdarzyło mi się nawet przejechać stację, bo tak mnie pochłonęła lektura.
      Kiedyś spróbowałem czytać w słuchawkach redukujących hałas – pomyślałem, że to świetny pomysł, bo czemu nie? Okazało się, że absolutna cisza jest jeszcze gorsza, niż dźwięki rozmów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *